sobota, 2 lutego 2013

wyjazd na Carnival Dance Attack był jednym z najlepszych wyjazdów gdziekolwiek! <3
Warsztaty z Mankiem zajebiste. Na prawdę zdziwiłam się, że podobało mi się. I cieszę się, że Martyna namówiła mnie na warsztaty. A do tego nauczyłam się kilku fajnych kroków, które może wykorzystam w jakiejś solówce czy coś.
Potem występ. Jestem z siebie zadowolona pod tym względem, że dałam z siebie 90-95 %. Nie jestem pewna jak wygląda 100%, ale raczej to nie było to. Ale pierwszy raz jestem zadowolona z siebie. Tylko muszę nauczyć się jeszcze pokazywania radości z tego wszystkiego i tańczenie "sercem" jak to S. do nas powiedziała.
Oczywiście jestem trochę zawiedziona, że nie przeszłyśmy do drugiego etapu, tam o Gali to nie wspomnę, bo to niemożliwe, ale gdyby nie kilka szczegółów. Nie będę wypisywała, bo też nie zatańczyłam idealnie, ale jednak to nie ja zwaliłam większość układu. ;/Miła ja. Już to dzisiaj słyszałam od mojej uczennicy ^^ haha. Doduśka. ;* + my tańczymy inaczej pod względem stylu niż większość grup w naszej kategorii . ;/

Jednak najlepsze zaczęło się po wyjściu z tego całego after party, na którym było tak "dużo" ludzi. Niby Białystok, a byłyśmy jedne z nielicznych, które zostały do końca. Miało się skończyć o 24, a muzykę wyłączyli o 23 ;/ S. opowiadała, że dopiero pierwszy raz od kilku lat tak jest. To chyba my tak działamy na te imprezy, bo tak samo było na Free Mind Festival. 

Autobus powrotny miałyśmy o 4.25 rano, więc przez 5 godzin coś musiałyśmy ze sobą zrobić. 
Znalazłyśmy McDonald, który był czynny tylko do 23, ale ten McDrive do 24, więc sobie podeszłyśmy do okienka i zamówiłyśmy jedzonko. Taki tam cheeseburger, 6 kurczaczków, McWrap, duże frytki i duże picie. To jest właśnie zdrowe odżywanie się z Dżastusią, która zjadła to samo. A zapłaciłam 19 zł za to wszystko, więc się zdziwiłam ;o 
Okazało się, że dworzec autobusowy jest czynny od 3.30. ;o i nie miałyśmy co zrobić ze sobą, więc jedzonko z McDonalda na ławeczce pod dworcem. Haha + zdjęcie, które na zawsze to uwieczni. 
O 24 poszłam z Sandrą i Moniką na dworzec PKP, który był otwarty do 24.30, to się ogrzałyśmy przez ok 20 minut...bo nie opłacało się, żeby dziewczyny przychodziły, bo zaraz zamykali. Potem rozmowa z ochroniarzem, który pozwolił nam zostać i ostatecznie nocowanie na dworcu PKP. Połowa na podłodze, druga połowa na ławkach + odgłosy jakiegoś pijanego faceta z tyłu albo to jak jakiś stary obleśny facet, pytał czy któraś z nas chciałaby to zrobić za pieniądze. 
Znalazłyśmy "Nową lokalizację"

to są właśnie schody, na których spałyśmy. Haha <3 
+ pójście na zewnątrz, rozmowa z facetem o tańcu i o moich butach bez sznurowadeł i korzystanie z "łazienki" pod mostem, bo szkoda 2 zł. A potem śmianie się ze wszystkich i z wszystkiego. <3
I śpiewanie piosenek w drodze powrotnej.! <3 
 I wiele wiele więcej, ale gdybym miała wszystko opowiadać to nie dość, że zajęłoby mnie to trochę czasu to do tego nikomu nie chciałoby się czytać, bo trzeba tam po prostu być z tymi ludźmi w tym właśnie miejscu, żeby wiedzieć jak bardzo można być szczęśliwym. 
Już od dawna nie mogłam tego zdania powiedzieć. Piątek i Sobota - pierwsze dwa dni od kilku tygodniu, za które na prawdę dziękuję ! <3
( tam jeszcze dni spędzone z Doduśką zaliczają się do nielicznych, ale to w innym poście było) .

Takie wyjazdy po prostu zmieniają mnie i zaczynam inaczej podchodzić do tańca. 
Nie jestem do końca tego pewna, ale coś mi się wydaje, że będę chodziła w przyszłym roku na tańce. Nie czuję, że z tym skończyłam, po prostu nie wyobrażam sobie życia bez treningów, bez wyjazdów, bez występów po prostu bez TAŃCA <3. O ile będzie dalej istniała moja szkoła taneczna + o ile grupa będzie wgl. ;) 

I tak szczerze? Mam nadzieję, że nasz plany wyjdą. nie powiem na razie jakie, bo to jeszcze nie pewne.
to właśnie streściłam w kilku zdaniach wspaniałe 24 godziny spędzone z moimi lasencjami.
A teraz nawet nie chce myśleć o tym, że w poniedziałek do szkoły ;/
więc nie myślę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz