poniedziałek, 25 lutego 2013

100 !!!!!

No to jest setny pościk. ;)) 

Niestety, setny, ale również ostatni. O.O .

Właśnie dzisiaj kończę z pisaniem bloga. Dziękuję wszystkim, którzy czytali te bzdury od samego początku albo od środka, tym, którzy tylko wchodzili i nic nie czytali i tym, którzy również komentowali ;)

Przygoda, o ile to tak można nazwać, zaczęła się 19.04.2012 r. kiedy miałam 16 lat, a tu już zaraz 18. 
Oczywiście zmieniłam się ja, zmienili się ludzie dookoła, zmienił się świat. 
1966 wyświetleń. W sumie i tak dla mnie to bez różnicy ile osób to oglądało - nie o to mi w tym wszystkim chodziło. Chciałam w jakiś sposób to wszystko odreagować. Musiałam gdzieś się wyżalić. Napisać coś, czego nie mogłam wprost powiedzieć innym. 
Dalej tak zostało. Mówienie o własnych uczuciach nigdy nie będzie moją dobrą stroną. 

Chciałabym teraz podziękować : Dorotce, Emilce, Martynie, Dżaście, Monice, Weronice, Asi i Ani. <3 Wsparcie innych osób jest chyba dla mnie najważniejsze.

Momentów od założenia było wiele, dobrych, złych. Przekonałam się do niektórych ludzi. Dowiedziałam się, że prawdziwa przyjaźń nigdy nie przestanie być przyjaźnią, nie ważne co by się działo. ;* 
Dowiedziałam się, że fałszywość ludzka nie zna granic.
I dowiedziałam się, że udawanie przed nawet najbliższymi jest jedynym sposobem przeżycia, więc nic nie pozostaje tylko grać swoją rolę szczęśliwej...ale to inna bajka. 

LOVCIAM EMILCIĘ <3 

wcale nie było wymuszone. haha <3 ale napisałam, tak jak obiecałam.. Moja czekoladka ;p 
huehuehue. 

Dobra. Tyle w temacie. 

Jeszcze raz dziękuję ;** 

Bye ;**
________________________________
` Bo w życiu najważniejsze jest to, żeby korzystać z każdej chwili i z każdego dnia wynieść coś nowego! <3 


niedziela, 24 lutego 2013

nic.

Niektóre rzeczy nie są stworzone dla mnie. 
Trzeba po prostu zostawić to. 
I żyć dalej ;) 

__________________________
 ` Klęski się zdarzają. Nikt ich nie uniknie. Dlatego czasem lepiej przegrać bitwę o swoje marzenia niż zostać pokonanym, nie wiedząc po co się walczyło.

 ` Nasze cele są zwykle mało konkretne, bo wyznaczamy je częściej swoim marzeniom, niż czynom.

 ` Lepiej żeby mnie nienawidzili taką jaką jestem, niż kochali kogoś, kim nigdy nie będę. 

sobota, 23 lutego 2013

Leave yesterday.

Niedługo wszystko się zmieni. 
Nie chcę więcej tego uczucia. 
Mam już dość ciągłego powtarzania się tego samego z przeszłości. 
Wszystkie osoby, uczucia, więzi są takie same jak tamta jedna osoba. Bywa.
 

sobota, 16 lutego 2013

everyone but me.

Najgorsze jest przywiązanie do kogoś . 
Po prostu każdy krok w inną stronę boli. Z dnia na dzień, jest coraz trudniej zostawić to co jest i iść dalej.! 
 I mimo że staram się nie wiadomo jak, zawsze przeszłość dogoni i o sobie przypomni.

Chciałabym chociaż na jeden dzień zostawić to wszystko. 

Wszyscy dookoła idą dalej, zmieniają się, otwierają się na ludzi, tylko nie ja. Zawsze z tyłu, zawsze nie zauważona - tak to właśnie moi. ;/ 
I weź coś z tym zrób jak ma się taki stosunek do siebie, jaki ja mam.

Marzę tylko o jednym. A o tym marzeniu nikt nie wie i nikt się nie dowie - marzenie, które wypowiedziane, może wszystko zniszczyć. 

Teraz pozostało czekać na lepsze momenty, chwile, dni!

+ znaleźć własny świat, w którym będę pasowała. do ludzi i do rzeczywistości.
bo to zdecydowanie nie ten, w którym żyje.

wkręciła się ta piosenka . Oczywiście przez Dżastusię . ; p

poniedziałek, 11 lutego 2013

studia .

Jakie to jest jest przerażające...patrzeć na strony studiów i nie wiedzieć co zrobić ze sobą. 
Myślałam, że wiem, co chcę robić i gdzie chcę studiować. A właśnie okazało się, że chyba jednak na pierwszym miejscu postawię miasto, które było ostatnie na mojej liście - po prostu większe możliwości, a przede wszystkim połączenie dwóch rzeczy, które chyba chciałabym robić -,- . fucken shiten, jak to ostatnio mówię. 

to takie trudne.... ;(( 
niby mam jeszcze czas, ale patrząc na to realistycznie, stwierdziłam, że jeżeli ja mam zdawać jakiś dodatkowy przedmiot, którego wgl nie brałam pod uwagę i to jeszcze rozszerzenie to ja już teraz muszę wziąć się do pracy. ;/ 

ehhh
;/

idę spać! i tyle w temacie.

______________
` To much opportunities, so little knowledge of the future....

sobota, 9 lutego 2013

searching for a chance to change.!



 ` Zanim zaczniesz latać, musisz wyhodować sobie skrzydła... 

` Nie cel jest ważny ale droga.

` Jeśli idziesz przez piekło, Nie przestawaj iść na przód.

czytając sobie dzisiaj różne artykuły w internecie znalazłam kilka cytacików, jak widać na górze i kilka bardzo ważnych dla mnie informacji ;)) 
 A tutaj jest kilka fragmentów, które wyglądają jakby ktoś w pewnym sensie opisywał mnie : 

" Zawstydzenie, brak wiary w siebie, pochylona głowa, smutek, porównywanie się z innymi, ciągłe niezadowolenie z siebie, krytykowanie własnej osoby. To pierwsze widoczne objawy niskiej samooceny. Zgodnie z definicją, samoocena to ocena własnej wartości. Gdy jest nieadekwatnie niska, niezależnie od obiektywnie osiąganych sukcesów, a człowiek sobie z nią nie radzi, może doprowadzić do pełnoobjawowego zaburzenia psychicznego, jak depresja, lęk. Jak manifestuje się niska samoocena? "
Pytania, które codziennie zadaje, również znalazły się w tym tekście : 
"Jak pozbyć się kompleksów? Jak podnieść poczucie własnej wartości i uwierzyć we własne możliwości?"


Do najpopularniejszych cech niskiej samooceny zaliczane są:
  • nadmierna samokrytyka,
  • nadmierne wymagania wobec siebie (często nierealistyczne),
  • brak pewności siebie,
  • uzależnienie własnej samooceny od oceny innych,
  • poczucie bezwartościowości,
  • nieumiejętność określania swoich potrzeb,
  • brak poczucia bezpieczeństwa i akceptacji,
  • trudność w podejmowaniu decyzji,
  • trudności z nawiązywaniem kontaktów i tworzeniem związków,
  • nieufność,
  • ciągłe opiekowanie się innymi, a zaniedbywanie siebie.
Odczucia osób zakompleksionych, to: 
 - samotność i odizolowanie
- ogromny smutek,
- nastrój samobójczy,
- przytłaczające poczucie winy, 
- wstyd.
Taka tam cała ja. Ale tak na koniec tego złego, znalazłam coś dobrego :


"Jak walczyć z niską samooceną?
Najlepszą metodą jest praca małymi krokami. Trzeba wyznaczać sobie odpowiednio małe cele i cierpliwie je realizować. Działając w ten sposób, szybciej i częściej osiągamy sukces. A odniesienie sukcesu sprzyja wzrostowi pewności siebie, wiary we własne siły sprawcze i dostarcza poczucia zadowolenia z siebie.
Bardzo ważna w pracy nad własną samooceną jest umiejętność oddzielania emocji od myślenia. W ten sposób zyskujemy większy wpływ na swój nastrój, większą niezależność naszego samopoczucia od naszych zachowań i ich oceny. Niska samoocena to stan, który można zmienić. Czasem do takiej zmiany popycha zmęczenie wieczną „huśtawką nastrojów”, niezgoda na odczuwanie wciąż nieprzyjemnych uczuć związanych z niską samooceną, a czasem uzmysłowienie sobie, że uzależniamy własny pogląd na swój temat od zdania innych.
Niedocenianie siebie samego to często źródło większości naszych problemów. Zdanie sobie z tego sprawy to już pierwszy krok do sukcesu. Niska samoocena utrudnia i komplikuje życie, dlatego warto z nią walczyć. Jednak nie jest to sprawa prosta. Chcąc walczyć z niską samooceną, zapewne z góry zakładamy niepowodzenie, zamykając się w błędnym kole. Warto skonsultować się z psychologiem – niską samoocenę można przepracować, „wyleczyć” na terapii"

Kur** będę z tym walczyć. Skoro muszę żyć na tym świecie to przynajmniej zrobię to tak, żeby być zadowoloną z tego. Nie wiem jeszcze jak to nawet zacznę, ale coś wymyślę. 

to tyle na temat dzisiejszych poszukiwań prawdy. ;) 

____________________________________________

a tak poza tym to dalej stoję w miejscu. tylko, że jest coraz gorzej, ale kto by się przejmował? Trzeba żyć jak zawsze.

+ wyjazd! o tym tylko marzę. Zostawienie tego wszystkiego.

jutro basen. a w poniedziałek badania <3 jak mi wyjdzie, że coś jest nie tak, to nie wiem co zrobię. 
będzie to oznaczało koniec tego co chyba jednak kocham .. . . . .. . . . . .. .


moje przyszłe miasto <3 szybciej!!!!
 



piątek, 8 lutego 2013

knowledge.

czego się nauczyłam w ciągu ostatnich kilku dni?
że swoje prawdziwe uczucia i przemyślenia lepiej jest zachować sobie. 
i od dzisiaj tak robię. 
w towarzystwie udawać pozytywnie nastawioną osobę, w rzeczywistości rozpierdalać się w środku. 

+ wieczory ze sobą są szansą na odkrycie własnej osobowości.

proszę o jeden dzień, w którym mogłabym czuć się na siłach, żeby iść do przodu. 
czy ja tak dużo wymagam? 
wszystko wskazuje na to, że tak. 

nic nie wymagać. żyć jak jest. teraz tyle wiem. co będzie potem, jeszcze zobaczę.


wtorek, 5 lutego 2013

The end of good times, the beginning of hard work.

No to od dzisiaj raczej wszystko się zmieni. 
Pozostaną tylko zajebiste wspomnienia ;(( 
Szkoda i to wielka, ale chyba jedyne rozwiązanie. 
Nic innego nie działa.

A tym czasem nie wiem co robić z tańcami i ze sobą, no ale cóż...

+ od dzisiaj zaczynam pracę nad sobą! Mam dość chowania się za kimś innym, mam dość tej nieśmiałości i mam dość kurwa siebie.!
Ale muszę sama ze sobą żyć...niestety....
Ale przynajmniej postaram się coś zmienić. nie będzie to łatwe....

te zdjęcia, które przypominają o każdym wyjściu, każdym zajebistym dniu spędzonym w takim gronie <3 kur**. 
 

poniedziałek, 4 lutego 2013

zwykły dzień.

Jak ja kocham stosować psychologiczne chwyty na moją mamuśkę. 
ten o to materacyk niedługo będzie mój <3 
i będę wywijała różne triczki. 
tylko jeszcze nie wiem gdzie, ale to da się jakoś ogarnąć. 
najważniejsze, że będziemy z dziewczynkami miały jak ćwiczyć akrobacje jak nie będzie wolnej sali ;) 

a tymczasem piję sobie gorącą herbatkę, słucham piosenek, do których po prostu tańczyć się chce i mam wyjebane na tą szkołę i na to wszystko co tam się dzieje. 
wytrzymać tylko do matury <3. Potem wyjazd zagranicę. 
Wrocław będzie planem D.! 
1. USA
2. Kanada
3. Anglia
4. Wrocław.
odechciało mi się pobytu w Polsce. Pojadę podbijać świat. haha. 





sobota, 2 lutego 2013

wyjazd na Carnival Dance Attack był jednym z najlepszych wyjazdów gdziekolwiek! <3
Warsztaty z Mankiem zajebiste. Na prawdę zdziwiłam się, że podobało mi się. I cieszę się, że Martyna namówiła mnie na warsztaty. A do tego nauczyłam się kilku fajnych kroków, które może wykorzystam w jakiejś solówce czy coś.
Potem występ. Jestem z siebie zadowolona pod tym względem, że dałam z siebie 90-95 %. Nie jestem pewna jak wygląda 100%, ale raczej to nie było to. Ale pierwszy raz jestem zadowolona z siebie. Tylko muszę nauczyć się jeszcze pokazywania radości z tego wszystkiego i tańczenie "sercem" jak to S. do nas powiedziała.
Oczywiście jestem trochę zawiedziona, że nie przeszłyśmy do drugiego etapu, tam o Gali to nie wspomnę, bo to niemożliwe, ale gdyby nie kilka szczegółów. Nie będę wypisywała, bo też nie zatańczyłam idealnie, ale jednak to nie ja zwaliłam większość układu. ;/Miła ja. Już to dzisiaj słyszałam od mojej uczennicy ^^ haha. Doduśka. ;* + my tańczymy inaczej pod względem stylu niż większość grup w naszej kategorii . ;/

Jednak najlepsze zaczęło się po wyjściu z tego całego after party, na którym było tak "dużo" ludzi. Niby Białystok, a byłyśmy jedne z nielicznych, które zostały do końca. Miało się skończyć o 24, a muzykę wyłączyli o 23 ;/ S. opowiadała, że dopiero pierwszy raz od kilku lat tak jest. To chyba my tak działamy na te imprezy, bo tak samo było na Free Mind Festival. 

Autobus powrotny miałyśmy o 4.25 rano, więc przez 5 godzin coś musiałyśmy ze sobą zrobić. 
Znalazłyśmy McDonald, który był czynny tylko do 23, ale ten McDrive do 24, więc sobie podeszłyśmy do okienka i zamówiłyśmy jedzonko. Taki tam cheeseburger, 6 kurczaczków, McWrap, duże frytki i duże picie. To jest właśnie zdrowe odżywanie się z Dżastusią, która zjadła to samo. A zapłaciłam 19 zł za to wszystko, więc się zdziwiłam ;o 
Okazało się, że dworzec autobusowy jest czynny od 3.30. ;o i nie miałyśmy co zrobić ze sobą, więc jedzonko z McDonalda na ławeczce pod dworcem. Haha + zdjęcie, które na zawsze to uwieczni. 
O 24 poszłam z Sandrą i Moniką na dworzec PKP, który był otwarty do 24.30, to się ogrzałyśmy przez ok 20 minut...bo nie opłacało się, żeby dziewczyny przychodziły, bo zaraz zamykali. Potem rozmowa z ochroniarzem, który pozwolił nam zostać i ostatecznie nocowanie na dworcu PKP. Połowa na podłodze, druga połowa na ławkach + odgłosy jakiegoś pijanego faceta z tyłu albo to jak jakiś stary obleśny facet, pytał czy któraś z nas chciałaby to zrobić za pieniądze. 
Znalazłyśmy "Nową lokalizację"

to są właśnie schody, na których spałyśmy. Haha <3 
+ pójście na zewnątrz, rozmowa z facetem o tańcu i o moich butach bez sznurowadeł i korzystanie z "łazienki" pod mostem, bo szkoda 2 zł. A potem śmianie się ze wszystkich i z wszystkiego. <3
I śpiewanie piosenek w drodze powrotnej.! <3 
 I wiele wiele więcej, ale gdybym miała wszystko opowiadać to nie dość, że zajęłoby mnie to trochę czasu to do tego nikomu nie chciałoby się czytać, bo trzeba tam po prostu być z tymi ludźmi w tym właśnie miejscu, żeby wiedzieć jak bardzo można być szczęśliwym. 
Już od dawna nie mogłam tego zdania powiedzieć. Piątek i Sobota - pierwsze dwa dni od kilku tygodniu, za które na prawdę dziękuję ! <3
( tam jeszcze dni spędzone z Doduśką zaliczają się do nielicznych, ale to w innym poście było) .

Takie wyjazdy po prostu zmieniają mnie i zaczynam inaczej podchodzić do tańca. 
Nie jestem do końca tego pewna, ale coś mi się wydaje, że będę chodziła w przyszłym roku na tańce. Nie czuję, że z tym skończyłam, po prostu nie wyobrażam sobie życia bez treningów, bez wyjazdów, bez występów po prostu bez TAŃCA <3. O ile będzie dalej istniała moja szkoła taneczna + o ile grupa będzie wgl. ;) 

I tak szczerze? Mam nadzieję, że nasz plany wyjdą. nie powiem na razie jakie, bo to jeszcze nie pewne.
to właśnie streściłam w kilku zdaniach wspaniałe 24 godziny spędzone z moimi lasencjami.
A teraz nawet nie chce myśleć o tym, że w poniedziałek do szkoły ;/
więc nie myślę