No to zaczynamy niedzielkę <3
Zapowiada się ciężko.
Zaraz śniadanko, potem sobie się pouczę z biologii, chemii, historii, angielskiego szkolnego i dodatkowego, potem pójdę z moją kochaną Dżastusią na salę na 2 godziny, żeby układać solówencję. Czy coś jeszcze ? Chyba nie.
Ogólnie się wkurwiam na pogodę. Śnieg? o.O . !! WHY?? szybciej wiosny, co tam, że zima nawet się "nie zaczęła".
Wczoraj zajebisćie spędzony dzień z Dżastą. Nigdy więcej w taką pogodę rowerem do biedronki. NIGDY!
Ognisko, które odbyło się w piątek też nie najgorsze. Tylko również zimno.
A ja się wciąż zastanawiam czy ty się odezwiesz? -,-
Tylko pamiętaj, że ja też nie będę już wtedy taka sama. !
aaa. nie mam co pisać brak weny twórczej. ;/
Wczoraj wieczorem uczyłam się cricketsa, obracania się na głowie, sprężynki i jakiegoś tam dziwnego wyskoku. Powiem, że nie najgorzej. ;) Teraz tylko dopracować i będzie zajebiście, powiedzmy.
Nienawidzę mieć mieszanych uczuć. Wtedy oczywiście obiecuje w szczęściu, a decyduje w złości. A potem lipa z tego wszystkiego wychodzi.
I teraz mam trudny wybór. Obie propozycje są zajebiste. Ale pewnie będę chciała zostać. I nigdzie nie jechać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz