Jakie to jest dziwne, że widzisz człowieczka na co dzień, myślisz, że mniej więcej go znasz, a tak na prawdę, jego życie wygląda zupełnie inaczej.
Po zamknięciu się w pokoju, włączeniu muzyki wszystko nagle ucieka. I zostaje się sam ze sobą.
Wszystko się zmienia.
Gdybym nie była sobą, pewnie nie domyśliłabym się, że taka osoba, z pozoru nieśmiała, pomocna, miła, grzeczna może robić takie rzeczy, mieć takie "cudowne" myśli, po prostu być w ogóle innym człowiekiem.
Sama siebie zaczynam przerażać.
To wszystko jest takie....przytłaczające.
Żebym miała jedno życzenie?
Kiedyś było to cholernie ciężkie dla mnie pytanie, dzisiaj pragnę tylko jednej rzeczy, jednego stanu.! Dziwne, bo niby nic, a żeby to było takie łatwe...
Wspierać innych.
Dołować sama siebie.
To jest właśnie najgorsze. Bo innym potrafię poprawić nastrój, nastawić pozytywnie. A siebie nawet nie próbuję, bo po prostu nie mam na to ochoty, siły, może i nawet potrzeby!
A najgorsze co może być to zazdrość. Cholernie mnie dobija. I to od najbliższych dla mnie osób.
WYJECHAĆ Z TEGO MOJEGO POPIERDOLONEGO MIASTECZKA I ZACZĄĆ ŻYCIE OD NOWA! OD SAMEGO POCZĄTKU...MOŻE COŚ BY SIĘ ZMIENIŁO.
SZYBCIEJ MATURY. SZYBCIEJ STUDIÓW. SZYBCIEJ SZYBCIEJ SZYBCIEJ TEGO WSZYSTKIEGO! POZNAĆ NOWYCH LUDZI, NOWE OTOCZENIE I ŚRODOWISKO I WYLECZYĆ SIĘ Z TYCH PROBLEMÓW PSYCHICZNYCH!!! ZNALEŹĆ SWOJE MIEJSCE NA TEJ ZIEMI.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz