wtorek, 4 września 2012

First Day

No to zaczęło się. 
Pierwszy dzień - opierdaling. ;)
Organizowanie otrzęsin...hmm...takie tam gotowanie 10 jajek. I nieźle sprawdziłam się w tej roli, ani mi nie pękły, ani nic, więc jest dobrze. 
Przeżyć tylko jutro te pieprzone otrzęsiny, a potem "z górki". 
Nie no żartuję. 
Ojejku, no trzeba przeżyć ten rok, jak każdy. 
Przecież wiadomo było, że wakacje ewentualnie się skończą i będziemy musieli wrócić do tego cudownego miejsca. 
Najwyższa pora już to zaakceptować. 
Jakoś to przeżyję. Nie będzie łatwo - to jest wiadome. Ale jakoś dam radę - muszę, nie mam wyjścia.

Dzisiaj Emilcia założyła facebooka ;o 
Cud nad cudem!!! ;) 
Aż musiałam to nagrać. 

___

Pora zaczynać. 
Zaczynam. 
It's gonna be hard. 
Życzcie mi powodzenia ! ;D 
Przyda się. 

Bye ;* 
Jakoś nie mam co pisać. Nudno!!!!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz