sobota, 21 kwietnia 2012

Dzień.

Dwa cudowne dni pod rząd...właśnie tego mi było trzeba...
Jeżeli jutro wyłożą coś na tą drewnianą scenę to myślę, że będzie trzeci cudowny dzień.. Mam taką nadzieję.


A wracając do dzisiaj . . . 
Od 12 byłam na scenie i ćwiczyłyśmy układ z dziewczynami z tańców. 
Potem pojechałam z Emilką na rowery. Przejeździłyśmy prawie pół miasta...
Pierwsze nasze spotkanie poza sprawami dotyczącymi szkoły.
Lody, sesja, wkurzanie mnie poprzez schodzenie z roweru na każdym (oprócz jednego) przejściu, w końcu wiem, gdzie jest ulica, na której mieszka.
Potem granie w siatkę z Arkiem, Czarkiem, Emilką i Martyną. 
Martyny słowa : "pewnie nas obleją wodą" i oczywiście od lasu się zakradli z pistoletami, które są kolorowe, więc łatwo zobaczyłam i szybko do domu. ! Nie zdążyli oblać mnie i Martyny, ale Emilkę trochę. Wyszłyśmy z domu do oficyny, gdzie myślałyśmy, że są te pistolety, ale nieee skądże? I oblali nas. Ale dziewczyny zawsze rządzą! Oni byli mokrzy wszędzie, a my tylko na spodniach i na włosach, więc można powiedzieć, że wygrałyśmy. Ganialiśmy się z tą wodą 2,5 godziny. Haha!!! Ale nie powiem, że było źle. Na szczęście była ładna pogoda. 
Najgorzej to chyba Emilki biała bluzka ucierpiała ;**


Nie chce mi się uczyć. Nie mam takiej silnej woli, żeby usiąść w taką ładną pogodę i z geografii do sprawdzianu się uczyć! Jak to ja mówię zawsze : "jakoś to będzie."


Mam nadzieję, że jutro będzie spotkanie z K. Miło by było. !


A teraz będę oglądać albo jak poznałem waszą matkę albo poprzedni You Can Dance. 


Bye ;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz